Learn how to play W stepie szerokim. In the broad steppe – Wojciech Kilar on the piano. Our lesson is an easy way to see how to play these Sheet music. Join our community. Dotarły do nas informacje, że są jeszcze wolne miejsca w męskich głosach na czerwcowe Warsztaty Muzyki Liturgicznej "Muzyka Duszy" u Dominikanie Gdańsk - polecamy! Więcej informacji: Nazwa. Lvl. HP. Zbroja. Inicjat. Zasięg. Obrażenia. Zdolności. Death Knight. 1. 150. 0. 50. Bliski, 1 cel. 50. Używanie artefaktów. Nosferat. 1. 90. 0. 50 ' W stepie szerokim , którego okiem nawet sokolim nie zmierzysz , stań unieś głowę wsłuchaj się w słowa pieśni o małym rycerzu ' ' Polska biało - czerwoni ' ' w górę serca bo Polska wygra mecz ! bo Polska wygra mecz ! bo Polska wygra mecz ! ' 'do boju , do boju , do boju Polacy ' śpiewa się też przy zagrywce np. 'Bartek Kurek W stepie szerokim, którego okiem nawet sokolim nie zmierzysz, wstań, unieś głowę, wsłuchaj się w słowa pieśni o małym rycerzu. Muzyka Wojciech Kilar: Słowa Jerzy Lutowski: Wykonanie Leszek Herdegen Aura nie oszczędza nam "barowych" klimatów. Ale na przekór pogodzie zajrzyjmy w znajome rejony, w wydaniu retro. Pierwsze zdjęcie to Dom Kultury . W stepie SZEROKIM - Łukasz - 01-09-2008 07:37 AM W stepie szerokim którego okiem nawet sokolim nie zmierzysz stań unieś głowę wsłuchaj się w słowa pieśni o małym rycerzu. Choć mały ciałem rębacz wspaniały wyrósł na pierwsze szermierze i wieki całe będą śpiewały pieśni o małym rycerzu. Ty któryś w boju i ty coś w znoju i ty co liczysz i mierzysz stań unieś głowę wsłuchaj się w słowa pieśni o małym rycerzu. Krótko pisząc byłem wczoraj na Szerokiej Jaworzyńskiej. RE: W stepie SZEROKIM - Zoe - 01-09-2008 08:06 AM Jaka romantika Zastrzel nas jakimś zdjęciem. RE: W stepie SZEROKIM - Łukasz - 01-09-2008 08:26 AM Romantyzm w otoczeniu górskim jest ważny A oto dowody w sprawie : RE: W stepie SZEROKIM - Łukasz - 01-09-2008 08:41 AM Idziemy dalej. RE: W stepie SZEROKIM - Zoe - 01-09-2008 08:42 AM A gdzie zdjęcie *rębacza? [* wpisz brakującą literkę ] RE: W stepie SZEROKIM - Zoe - 01-09-2008 08:47 AM Na zdjęciu 3 z 4 postu, to Cichy Staw? RE: W stepie SZEROKIM - Łukasz - 01-09-2008 08:49 AM * robił zdjęcia RE: W stepie SZEROKIM - Łukasz - 01-09-2008 09:00 AM Zoe napisał(a):Na zdjęciu 3 z 4 postu, to Cichy Staw? Nie. On jest 5 w 3. Tamten "3 z 4" jest po drugiej stronie grani Jaworzyńskiej. To chyba Staw pod Zelenym ( ? ). RE: W stepie SZEROKIM - Zoe - 01-09-2008 09:04 AM Łukasz napisał(a):Nie. On jest 5 w 3. Taka większa kałuża RE: W stepie SZEROKIM - Łukasz - 01-09-2008 09:07 AM Dokladnie. RE: W stepie SZEROKIM - KasiaA - 01-09-2008 10:46 AM Brawo Łukasz Piękny cel wycieczki a pogoda - nie ma się do czego przyczepić RE: W stepie SZEROKIM - Łukasz - 01-09-2008 10:52 AM Za to Ali był tam drugi raz - drugi raz chmury. Dramaty chodzą po ludziach RE: W stepie SZEROKIM - paaulo - 01-09-2008 12:30 PM Niestety pomimo granatowego nieba, wiele szczytów zasnuły wczoraj dość niskie chmury. Gratuluję. RE: W stepie SZEROKIM - Łukasz - 01-09-2008 12:32 PM W imieniu szczytów dziękuje RE: W stepie SZEROKIM - KasiaA - 01-09-2008 12:45 PM Łukasz, wszystkich szczytów tych na horyzoncie? RE: W stepie SZEROKIM - Łukasz - 01-09-2008 12:49 PM Tych co widzielismy ze szczytu RE: W stepie SZEROKIM - KasiaA - 01-09-2008 01:08 PM OK Jak długo zajęła Wam wyprawa? Nie było po drodze "bawiących się" Słowaków? RE: W stepie SZEROKIM - Łukasz - 01-09-2008 01:42 PM 10 godzin w dwie strony. Z tym, że mieliśmy jedną przygodę ... Opiszę wszystko dziś wieczorem. RE: W stepie SZEROKIM - Łukasz - 02-09-2008 06:36 AM Wyruszamy o 8 rano spod poczty w Tatrzańskiej Jaworzynie. Kilka minut idziemy szlakiem do Doliny Jaworowej, potem odbijamy "na lewo". Po pewnym czasie wchodzimy ( przez dróżki, chaszcze, dno potoka i skalki ) do Doliny Szerokiej. Długo idziemy w pełnej ciszy i pustce. Aż do czasu gdy z góry doliny nie zszedł do nas gość z ... wyżłem. Na szczęście nie był to filanc tylko ( chyba ) fotograf lub biolog. Idziemy dalej. Mijamy Cichy Staw leżący pod Horwackim Wierchem ( jest to jedyny w Tatrach stały staw krasowy ). Następnie wkraczamy na Niżną Szeroką Przełęcz ( widziałem też nazwę Przełęcz pod Zamkiem ). Miejsce ze wspaniałym widokiem na Wysokie Tatry - polskie i słowackie. Niestety - chmury. Po chwili odbijamy w lewo - w stronę szczytu Szerokiej Jaworzyńskiej - 2210 metrów. Na szczycie znów rozczarowanie. Nad Bielskimi chmury, nad Wysokimi chmury. Tylko u stóp widać Zielony Staw Jaworowy. Nieskutecznie czekając na widoki siedzimy na szczycie pół godziny. Następnie udajemy się na piękny "szlak" granią. Przez Świstową Górę i Murowany Koszar. Pojawiają się widoki na Bielskie. I następuje czas na zejście w lewo - przez kosodrzewinę i wysokie trawy. Potem wchodzimy w las. Gdzie gubimy drogę i pakujemy się w wiatrołom. Najgorsze półtorej godziny trasy. Po prostu makabra. W końcu znajdujemy drogę prowadzącą nas do zielonego szlaku. I na tym koniec atrakcji i wycieczki. Pozdrawiam. RE: W stepie SZEROKIM - margit - 03-09-2008 01:09 PM ale spryciarz z Ciebie Najpierw foty (kapitalne zresztą ) a na samym końcu opis. Co ja się ogłowiłam gdzie to w takie haszcze zawlekło RE: W stepie SZEROKIM - Łukasz - 03-09-2008 01:13 PM Opis na koncu bo sam nie wiedziałem niektórych nazw A co do wiatrołomu to nikomu nie życzę takiej "przyjemności". raz np czołganie się bez plecaka pod stertą drzew, innym razem spacerek po zwalonym pniu nad sterczącymi gałęziami. Nie mówiąc o przyjemnosciach pokroju pękającego podłoża i nagłego znalezienia się pół metra niżej. Ale były też plusy - znalazłem krzewy moich ulubionych czerwonych porzeczek. Pożarłem prawie wszystko. RE: W stepie SZEROKIM - Pablo - 03-09-2008 01:28 PM Łukasz napisał(a):... Ale były też plusy - znalazłem krzewy moich ulubionych czerwonych porzeczek. Pożarłem prawie wszystko. Nie zazdroszczę takiej przeprawy... aaaa zdawało mi się że porzeczki to tylko w ogródku rosną a tu no proszę, ja konsumuje przeważnie maliny, jeżyny i jagody w lesie. RE: W stepie SZEROKIM - Łukasz - 03-09-2008 01:32 PM Zszokowaly mnie te porzeczki, zwłasza, że dość wysoko były. za chwilę dam dokument zdjęciowy ( pewno wiatr ziarna przygnał ). RE: W stepie SZEROKIM - Łukasz - 03-09-2008 01:40 PM Oto i pożeracz porzeczek: RE: W stepie SZEROKIM - margit - 03-09-2008 01:43 PM to są porzeczki ? RE: W stepie SZEROKIM - Łukasz - 03-09-2008 01:44 PM Czerwone. RE: W stepie SZEROKIM - - 03-09-2008 03:42 PM Ciekawa trasa i foty. (Wysoka w chmurze--2 zdjęcie z 4 postu-rewelka). RE: W stepie SZEROKIM - margit - 03-09-2008 03:48 PM wyrośnięte takie Lubie czerwone porzeczki RE: W stepie SZEROKIM - marekm - 03-09-2008 05:55 PM Łukasz napisał(a):Czerwone. normalnie jak wiśnie RE: W stepie SZEROKIM - Łukasz - 03-09-2008 08:25 PM Wiśni nie było. Trzeba zasadzić plantację. RE: W stepie SZEROKIM - KasiaA - 05-09-2008 11:11 AM Łukasz, dlaczego Horwacki a nie Chorwacki? Wiatrołomu ani kosówki nie zazdroszczę Z wiatrołomem miałam przyjemność tylko w zimie... To dopiero jest hardcore do pokonania Kiedy zrodził się pomysł na Szeroką Jaworzyńską? RE: W stepie SZEROKIM - Łukasz - 05-09-2008 11:13 AM KasiaA napisał(a):Łukasz, dlaczego Horwacki a nie Chorwacki? Ano nazwisko Kiedy zrodził się pomysł na Szeroką Jaworzyńską? Dal Aliego to była powtórka. Pierwszy raz byli 7 czerwca. RE: W stepie SZEROKIM - KasiaA - 05-09-2008 11:24 AM Ano Ali ma powtórkę? Nie zdał? RE: W stepie SZEROKIM - Łukasz - 05-09-2008 11:28 AM KasiaA napisał(a):Ali ma powtórkę? Nie zdał? Cóż robić - pogoda może najlepszych "czeladników" i "mistrzów" cofnąć RE: W stepie SZEROKIM - KasiaA - 05-09-2008 11:31 AM Pogoda jest jak Kobieta RE: W stepie SZEROKIM - Łukasz - 05-09-2008 11:36 AM O k**** :|:|:|:| Przestaję w góry chodzić :(:(:( RE: W stepie SZEROKIM - KasiaA - 05-09-2008 11:43 AM Łukasz napisał(a): Nie rozumie dlaczego... Przecież gdy idziesz w góry to zawsze czekasz na tę najładniejszą i najlepszą "pogodę" Czasami bywa zmienna i może jej się coś "odwidzieć" i zmieni Twoje plany Tak tez bywa, ot, Samo Życie RE: W stepie SZEROKIM - - 05-09-2008 11:52 AM KasiaA napisał(a):Pogoda jest jak Kobieta Kasiu.... Mam nadzieję -że jesteś w uczuciach RE: W stepie SZEROKIM - B-B - 06-09-2008 08:26 PM Nie wiem kim jesteś Łukaszu ale jak tak można k... łamać przepisy i niszczyć trepami ostatki pięknej przyrody !!! RE: W stepie SZEROKIM - - 06-09-2008 08:43 PM B-B napisał(a):Nie wiem kim jesteś Łukaszu ale jak tak można k... łamać przepisy i niszczyć trepami ostatki pięknej przyrody !!! Może zasuwał boso !? RE: W stepie SZEROKIM - B-B - 06-09-2008 08:49 PM To tylko może Go ratować, może pokutuję ! RE: W stepie SZEROKIM - - 06-09-2008 08:53 PM B-B napisał(a):To tylko może Go ratować, może pokutuję ! To niech wejdzie w pokrzywy przy trasie-inaczej nie uwierzę ! RE: W stepie SZEROKIM - Łukasz - 08-09-2008 06:31 AM B-B napisał(a):Nie wiem kim jesteś Łukaszu ale jak tak można k... łamać przepisy i niszczyć trepami ostatki pięknej przyrody !!! Nie wiem kim jesteś B - B ale Twa uwaga jest nie na miejscu. Tam można skakać z kamienia na kamień. A czy Ty B - B jesteś bez grzechu, że pierwszy we mnie rzucasz kamieniem ? W stepie SZEROKIM Autor Wiadomość Łukasz Postów: 6,463 Grupa: Zarejestrowani Dołączył: Mar 2007 Status: Offline W stepie SZEROKIM W stepie szerokim którego okiem nawet sokolim nie zmierzysz stań unieś głowę wsłuchaj się w słowa pieśni o małym rycerzu. Choć mały ciałem rębacz wspaniały wyrósł na pierwsze szermierze i wieki całe będą śpiewały pieśni o małym rycerzu. Ty któryś w boju i ty coś w znoju i ty co liczysz i mierzysz stań unieś głowę wsłuchaj się w słowa pieśni o małym rycerzu. Krótko pisząc byłem wczoraj na Szerokiej Jaworzyńskiej. "I będziesz źle spał dopóki nie zapłacisz podatku" 01-09-2008 07:37 AM Zoe Postów: 837 Grupa: Zarejestrowani Dołączył: Jun 2008 Status: Offline RE: W stepie SZEROKIM Jaka romantika Zastrzel nas jakimś zdjęciem. 01-09-2008 08:06 AM Łukasz Postów: 6,463 Grupa: Zarejestrowani Dołączył: Mar 2007 Status: Offline RE: W stepie SZEROKIM Romantyzm w otoczeniu górskim jest ważny A oto dowody w sprawie : "I będziesz źle spał dopóki nie zapłacisz podatku" 01-09-2008 08:26 AM Łukasz Postów: 6,463 Grupa: Zarejestrowani Dołączył: Mar 2007 Status: Offline RE: W stepie SZEROKIM Idziemy dalej. "I będziesz źle spał dopóki nie zapłacisz podatku" 01-09-2008 08:41 AM Zoe Postów: 837 Grupa: Zarejestrowani Dołączył: Jun 2008 Status: Offline RE: W stepie SZEROKIM A gdzie zdjęcie *rębacza? [* wpisz brakującą literkę ] 01-09-2008 08:42 AM Zoe Postów: 837 Grupa: Zarejestrowani Dołączył: Jun 2008 Status: Offline RE: W stepie SZEROKIM Na zdjęciu 3 z 4 postu, to Cichy Staw? 01-09-2008 08:47 AM Łukasz Postów: 6,463 Grupa: Zarejestrowani Dołączył: Mar 2007 Status: Offline RE: W stepie SZEROKIM * robił zdjęcia "I będziesz źle spał dopóki nie zapłacisz podatku" 01-09-2008 08:49 AM Łukasz Postów: 6,463 Grupa: Zarejestrowani Dołączył: Mar 2007 Status: Offline RE: W stepie SZEROKIM Na zdjęciu 3 z 4 postu, to Cichy Staw? Nie. On jest 5 w 3. Tamten "3 z 4" jest po drugiej stronie grani Jaworzyńskiej. To chyba Staw pod Zelenym ( ? ). "I będziesz źle spał dopóki nie zapłacisz podatku" 01-09-2008 09:00 AM Zoe Postów: 837 Grupa: Zarejestrowani Dołączył: Jun 2008 Status: Offline RE: W stepie SZEROKIM Nie. On jest 5 w 3. Taka większa kałuża 01-09-2008 09:04 AM Łukasz Postów: 6,463 Grupa: Zarejestrowani Dołączył: Mar 2007 Status: Offline RE: W stepie SZEROKIM Dokladnie. "I będziesz źle spał dopóki nie zapłacisz podatku" 01-09-2008 09:07 AM KasiaA KrakowiankA Postów: 1,329 Grupa: Zarejestrowani Dołączył: Jan 2007 Status: Offline RE: W stepie SZEROKIM Brawo Łukasz Piękny cel wycieczki a pogoda - nie ma się do czego przyczepić "[Tatry]...Przeto stałyście się marzeniem, tęsknotą ludzi spragnionych modlitwy bezsłownej i słońca" 01-09-2008 10:46 AM Łukasz Postów: 6,463 Grupa: Zarejestrowani Dołączył: Mar 2007 Status: Offline RE: W stepie SZEROKIM Za to Ali był tam drugi raz - drugi raz chmury. Dramaty chodzą po ludziach "I będziesz źle spał dopóki nie zapłacisz podatku" 01-09-2008 10:52 AM paaulo snow addict Postów: 1,625 Grupa: Zarejestrowani Dołączył: Mar 2007 Status: Offline RE: W stepie SZEROKIM Niestety pomimo granatowego nieba, wiele szczytów zasnuły wczoraj dość niskie chmury. Gratuluję. 01-09-2008 12:30 PM Łukasz Postów: 6,463 Grupa: Zarejestrowani Dołączył: Mar 2007 Status: Offline RE: W stepie SZEROKIM W imieniu szczytów dziękuje "I będziesz źle spał dopóki nie zapłacisz podatku" 01-09-2008 12:32 PM KasiaA KrakowiankA Postów: 1,329 Grupa: Zarejestrowani Dołączył: Jan 2007 Status: Offline RE: W stepie SZEROKIM Łukasz, wszystkich szczytów tych na horyzoncie? "[Tatry]...Przeto stałyście się marzeniem, tęsknotą ludzi spragnionych modlitwy bezsłownej i słońca" 01-09-2008 12:45 PM „Rola księdza jest taka, aby głosić prawdę i za prawdę cierpieć, jeżeli trzeba, nawet za prawdę oddać życie”. Słowa te Bł. Ks. Jerzego, choć nie padły w środowy wieczór z kazalnicy oporowskiego kościoła, to jednak napełniły jego wnętrze i, sięgnąwszy sklepienia, rozlały się po „stepie szerokim, którego okiem, nawet sokolim nie zmierzysz”. Czym jest człowiek bez Boga w sercu, bez cnót będących sensem życia, bez miłości zawartej w słowie „Ojczyna”? Jest na pewno człowiekiem, który nigdy nie postawi sobie tego pytania. Jest też miałkim bytem zatapiającym swe myśli w plugawych testach układających się w plugawe szpalty plugawego dziennika. Wczoraj na ostatniej mszy celebrowanej przez Ks. Jacka we Wrocławiu doświadczaliśmy wielkiej niegodziwości. Czuliśmy się jak ograbiani ze skarbu, którego istoty nie rozumieliśmy, póki nie został nam odebrany. Wczoraj w murach kościoła św. Anny nie było ONR-owca, który by nie czuł jak pęka mu serce. Nasz przyjaciel, nasze światło, nasz obrońca został zmuszony do opuszczenia Wrocławia i, choć wstyd to przyznać, nie zrobiliśmy NIC by temu zapobiec. Ks. Jacek, za każdym razem stając w prawdzie, mierzył się z siłą mogącą zniszczyć jego przyszłość, odebrać możliwość sprawiania posługi, do której został powołany przez Pana Boga. A jednak stawał, bez kompromisu, a tarczą i mieczem był mu ideał polskiego rycerza: Bóg, Honor, Ojczyna! A My, my wszyscy mu bliscy, my, których powołaniem i dziedzictwem, którego nie sposób się wyprzeć, jest przede wszystkim i ponad wszystko stać na straży wiary katolickiej, Kościoła i naszych wielkich pasterzy, bez których będziemy karleć w cieniu narracji szmalcowników, my przegraliśmy, i nie ma tu miejsca na usprawiedliwienia. My ONR-owcy idziemy na wojnę ze złem toczącym naszą Ojczyznę, a Ty Polaku otrząśnij się z tego gombrowiczowskiego amoku i odpowiedz na zawołanie: „Larum grają! wojna! nieprzyjaciel w granicach! a ty się nie zrywasz? szabli nie chwytasz? na koń nie siadasz? Co się stało z tobą, żołnierzu?” „W stepie szerokim, którego okiem nawet sokolim nie zmierzysz…” Jerzy Lutowski Przedszkole nr 140 „Pod Platanem” we Wrocławiu serdecznie zaprasza do udziału w ogólnopolskim konkursie plastycznym pt. „W stepie szerokim, którego okiem nawet sokolim nie zmierzysz…” CELE KONKURSU: Rozwijanie zainteresowań plastycznych i wyobraźni twórczej dziecka; Inspirowanie do pracy twórczej; Rozbudzanie uczuć patriotycznych wśród najmłodszych; Zainteresowanie przedszkolaków dziełem polskiego noblisty – Henryka Sienkiewicza; Zachęcanie do tworzenia ilustracji inspirowanych utworami literackimi; Rozbudzanie zainteresowań czytelniczych. REGULAMIN KONKURSU: Konkurs nawiązuje do jednego z najpiękniejszych dzieł noblisty, Henryka Sienkiewicza, stanowiącego pierwszą część wielkiej Trylogii – „Ogniem i mieczem”. Zadaniem uczestników konkursu jest wykonanie scenerii inspirowanej utworem „Ogniem i mieczem” H. Sienkiewicza. Praca może przedstawiać wybraną scenę, krajobraz lub wnętrze wybranego pomieszczenia z postaciami lub bez nich, które pojawia się w dziele noblisty. Konkurs adresowany jest do dzieci w wieku 4-6 lat. Materiał i format, na którym zostanie wykonana praca: prześcieradło lub inny materiał (papier, karton itp.) o zbliżonych wymiarach do prześcieradła dla pracy zespołowej oraz format minimalnie A3 dla prac indywidualnych. Technika wykonania pracy: dowolna. Ilość prac z jednej placówki: maksymalnie 2 prace. Istnieje możliwość wykonania pracy grupowej. Maksymalna ilość osób w grupie: 4. Każda praca powinna posiadać na odwrocie metryczkę: Imię i nazwisko dziecka, wiek dziecka, nazwa i adres placówki, telefon, imię i nazwisko nauczyciela-opiekuna, adres e-mail nauczyciela. Dodatkowo należy dołączyć zgodę rodziców na publikację pracy dziecka (treść zgody w załączniku). Dodatkowe informacje: 1. Prace należy odpowiednio zabezpieczyć tak, aby nie uległy zniszczeniu w czasie transportu. 2. Przy ocenie prac pod uwagę będą brane następujące aspekty: Zgodność z tematyką konkursu; Oryginalność i pomysłowość; Estetyka i staranność wykonania; Samodzielność. 3. W konkursie przyznane zostaną trzy miejsca. Zwycięzcy otrzymają nagrody oraz dyplomy. 4. Podziękowania nauczycielom za przygotowanie dzieci do konkursu zostaną wysłane na adres e-mail. 5. Prace plastyczne nie będą zwracane autorom i przechodzą na własność Organizatora. Zostaną wyeksponowane na wystawie pokonkursowej w naszym przedszkolu. 6. Prace należy przesyłać do dnia 19 maja 2017 r. na adres: Przedszkole nr 140 „Pod Platanem” ul. Nadbrzeżna 14 51-349 Wrocław z dopiskiem „Konkurs plastyczny” 7. Wszelkie pytania proszę kierować do nauczycielek Magdaleny Mikołajczyk-Matkowskiej lub Anny Metkowskiej, dzwoniąc na przedszkolny nr tel.: (71) 798-67-68. 8. Rozstrzygnięcie konkursu i podanie wyników nastąpi dnia 5 czerwca 2017 r. Wyniki zostaną ogłoszone na stronie naszej placówki: oraz na stronie . Serdecznie zapraszamy do udziału! Zgoda rodzica/opiekuna prawnego autora pracy na przetwarzanie i publikację danych osobowych dziecka oraz jego wytworu. Wyrażam zgodę na podawanie do wiadomości publicznej imienia i nazwiska mojego dziecka (Imię i nazwisko autora pacy) autora pracy w związku z jego udziałem w Ogólnopolskim Konkursie Plastycznym „W stepie szerokim, którego okiem nawet sokolim nie zmierzysz…”, we wszelkich ogłoszeniach, zapowiedziach i informacjach o tym konkursie i jego wynikach. Wyrażam również zgodę na przetwarzanie przez Organizatorów Konkursu, umieszczonych danych osobowych, w zakresie prowadzenia i realizacji konkursu. Wyrażam także zgodę na publikację pracy mojego dziecka na stronie internetowej Organizatora oraz stronie Facebook’owej akcji Cały Wrocław Czyta Dzieciom. Jednocześnie oświadczam, że jestem świadomy/ma dobrowolności podania danych oraz, że zostałem/łam poinformowany/na o prawie wglądu do podanych danych oraz możliwości ich poprawiania. (data i czytelny podpis rodzica /opiekuna prawnego autora pracy) W stepie szerokim, którego okiem nawet sokolim nie zmierzysz , wstań unieś głowę wsłuchaj się w słowa pieśni o Małym Rycerzu” Jan Birkut na dziedzińcu Starego Zamku w Kamieńcu Podolskim w 2013 roku „Jakoż za Kitajgrodem wjechali zaraz w duże bory, którymi wówczas tamta strona po większej części była pokryta. Gdzieniegdzie jednak, zwłaszcza w okolicach Studzienicy, zdarzały się i pola odkryte, a wówczas widzieli brzeg Dniestrowy i kraj ciągnący się hen, z tamtej strony rzeki, aż do wyżyn zamykających po mołdawskiej stronie widnokrąg. Głębokie jary, siedziby dzikiego zwierza i dzikszych jeszcze ludzi, przecinały im drogę, czasem wąskie i urwiste, czasem otwartsze, o bokach lekko pochyłych i porośniętych głuchą puszczą. Mellechowiczowi Lipkowie zagłębiali się w nie ostrożnie i gdy koniec konwoju był jeszcze na wysokim skraju, początek jego zstępował jakby pod ziemię. Często przychodziło Basi i panu Zagłobie wysiadać z karabonu, bo chociaż Wołodyjowski przetarł jako tako drogę, przejazdy jednak bywały niebezpieczne. Na dnie jarów biły krynice lub płynęły szeleszcząc po kamieniach bystre strumienie, wzbierające wiosną wodą ze stepowych śniegów. Chociaż słońce dogrzewało jeszcze borom i stepom mocno, surowy chłód taił się w tych kamiennych gardzielach i chwytał niespodzianie przejeżdżających. Bór wyściełał skaliste boki i piętrzył się jeszcze na brzegach, posępny i czarny, jakby chciał owe zapadłe wnętrza przed złotymi promieńmi słońca zasłonić. Miejscami jednak całe jego szmaty były połamane, zwalone, pnie ponarzucane jedne na drugie w dzikim bezładzie, gałęzie zwichrzone i zbite w kupy, zeschłe zupełnie lub też pokryte zrudziałym liściem i iglicami. Dniestr pod Chocimiem Jeśli jednak jary posępne czyniły wrażenie, natomiast górny kraj, nawet tam gdzie ciągnęły się bory, wesoło otwierał się przed oczyma karawany. Pogoda była jesienna, cicha. Słońce chodziło po niebieskim stepie nie splamionym żadną chmurką, lejąc blask obfity na skały, pola i lasy. W tym blasku sosny wydawały się czerwone i złote, a nitki pajęcze, pouczepiane do gałązek drzew, do burzanów i traw, świeciły tak mocno, jak gdyby były same ze słonecznych promieni nik dobiegał do połowy dni swoich, więc wiele ptactwa, zwłaszcza co czulszego na chłody, poczęło już z Rzeczypospolitej ku Czarnemu Morzu wędrować: na niebie widać było i klucze żurawiane z donośnym okrzykiem lecące, i gęsi, i stada i owdzie, wysoko, wysoko, tkwiły w błękicie na rozpostartych skrzydłach groźne dla powietrznych mieszkańców orły; gdzieniegdzie chciwe połowu jastrzębie zataczały powolne koła. Atoli zwłaszcza w gołych polach nie brakło i tego ptactwa, które ziemi się trzyma i w trawach wyniosłych rade się kryje. Co chwila spod kopyt bachmatów zrywały się z szumem stada rdzawych kuropatw; Jar Smotrycza przed Kamieńcem Podolskim ……..mniejsze poczty wyprawiał pan Michał hen, aż ku Bracławiu, po nowiny od ordy i Doroszeńki. Pocztów tych zadaniem było sprowadzanie języków, a zatem łowienie ich w stepach; inne chodziły w dół Dniestru do Mohilowa i Jampola, aby utrzymać związek z komendami w tych miejscach stojącymi; inne nasłuchiwały od wołoskiej strony, inne wznosiły mosty, naprawiały dawny gościniec. Widok na Stary i ruiny Nowego Zamku po prawej Kraj, w którym panował ruch tak znaczny, uspokajał się z wolna; mieszkańcy, co spokojniejsi, mniej rozmiłowani w rozboju, wracali z wolna do opuszczonych siedzib, z początku chyłkiem, później coraz śmielej. Do samego Chreptiowa przyciągnęło trochę Żydków rzemieślników; czasem zajrzał i znaczniejszy kupiec Ormianin, coraz częściej zaglądali kramnicy; Obecny wygląd katedry Kamienieckiej. Posąg Matki Boskiej umieszczono na dawnym dobudowanym przez Turków minarecie drugiego dnia, również po południu, ujrzeli już wyniosłe skały kamienieckie. Na ich widok, a także na widok baszt i rondeli fortecznych zdobiących szczyty skał wielka otucha wstąpiła im zaraz w serca. Albowiem wydawało się niepodobnym, aby jaka inna ręka prócz boskiej mogła zburzyć to orle gniazdo na szczycie otoczonych pętlicą rzeki wiszarów uwite. Dzień był letni i cudny; wieże kościołów i cerkwi wyglądające spoza wiszarów świeciły jak olbrzymie świece; spokój, pogoda i wesołość unosiły się nad jasną krainą. ….. A to przecie był tu już jeden ich cesarz, Osman. Było to, pamiętam jak dziś, w roku 1621. Przyjeżdża, jucha, owo właśnie z tamtej strony Smotrycza, od Chocimia; wybałuszył ślepie, otworzył gębę, patrzy, patrzy — i wreszcie pyta: „A tę twierdzę (powiada) kto tak obwarował?” „Pan Bóg!” — odpowie wezyr. „To niechże ją Pan Bóg zdobywa, bo ja nie głupi!” I zaraz się wrócił. Ruiny katedry ormiańskiej wysadzonej przez sowietów W Kamieńcu wrzały przygotowania do obrony. Na murach w starym zamku i przy bramach, szczególniej przy bramie Ruskiej, pracowały „nacje” miasto zamieszkujące, pod swymi wójtami, między którymi wójt lacki Tomaszewicz pierwsze brał miejsce, a to dla swej znanej odwagi i wielkiej biegłości w strzelaniu z dział. Tymczasem pracowano łopatami i taczkami, a Lachowie, Rusini, Ormianie, Żydzi i Cygany szli ze sobą w zawody. Oficerowie rozmaitych regimentów mieli dozór nad robotą, wachmistrze i żołnierze pomagali mieszczaństwu, pracowała nawet szlachta przepomniawszy, że Bóg jej ręce tylko do szabli stworzył, wszelką zaś inną pracę zdał na ludzi „nikczemnego” stanu. Przykład dawał sam pan Wojciech Humiecki, chorąży podolski, którego widok aż łzy wyciskał, bo własnymi rękoma kamienie taczką woził. Robota wrzała i w mieście, i w zamku. Między tłumami kręcili się dominikanie, jezuici, braciszkowie św. Franciszka i karmelici, błogosławiąc wysiłki ludzkie. Niewiasty donosiły żywność i trunki pracującym: piękne Ormianki, żony i córy bogatych kupców, i jeszcze piękniejsze Żydówki z Karwaserów, Źwańca, Zinkowiec, Dunajgrodu zwracały na się oczy żołnierskie. Od lewej dawny kościół karmelitów, obecnie cerkiew. Karmelici wykupywali z niewoli ludzi porwanych w jasyr. Po środku wieża kościoła Dominikanów. Na terenie klasztoru mieszkała Baśka Wołodyjowska podczas oblężenia. Po prawej książeczki do nabożeństwa przechowywane przez Polaków w Gródku Podolskim Wołodyjowski radził przede wszystkim zamki przed miastem leżące dobrze osadzić, bo mniemał, iż właśnie na owe zamki zwróci się głównie impet nieprzyjacielski. Inni poszli za jego mniemaniem. Było tysiąc sześćdziesiąt piechoty, którą rozdzielono w taki sposób, iż prawą stronę zamku obsadził pan Myśliszewski, lewą pan Humiecki, sławny ze swoich przewag pod Cudnowem. Od Chocimia, w miejscu najniebezpieczniejszym, stanął sam pan Wołodyjowski, niżej umieszczono oddział Serdiuków, stronę od Zinkowic osłaniał major Kwasibrocki, południe pan Wąsowicz, a bok od dworca kapitan Bukar z ludźmi pana Krasińskiego. Byli to wszystko nie wolentarze jakowiś, ale żołnierze z zawodu, wyborni i w boju tak wytrzymali, że nie łatwiej inni znosili upał słoneczny niż oni ogień z dział. Prócz tego w wojskach Rzeczypospolitej, zawsze nielicznych, służąc, przywykli od młodych lat dawać odpór dziesięćkroć potężniejszemu nieprzyjacielowi i za rzecz naturalną to uważali. Ogólny nadzór nad zamkową artylerią miał urodziwy Ketling, który biegłością w kierowaniu armat wszystkich przewyższał. Komenda główna w zamku miała być przy małym rycerzu, któremu zarazem pan generał podolski pozostawił wolność czynienia wycieczek, ilekroć zdarzy się potrzeba i sposobność. Uradzili więc, aby w samym mieście, przy bramie Ruskiej stanął pan Makowiecki z garścią szlachty, polskich mieszczan, w bitwie od innych wytrzymalszych, tudzież z kilkudziesięcią Ormian i Żydów. Zaś bramę Łucką oddano panu Gródeckiemu, przy której rząd nad armatą pan Żuk i pan Matczyński objęli. Zaś straż placową przed ratuszem objął pan Łukasz Dziewanowski; zaś pan Chocimirski za Ruską bramą nad hałaśliwym ludem Cyganów wziął dowództwo. Zaś od mostu, aż po dwór pana Sinickiego, zawiadował strażami pan Kazimierz Humiecki, brat mężnego Wojciecha. A dalej mieli mieć kwatery pan Staniszewski i nad Lacką bramą pan Marcin Bogusz, a przy baszcie Spiżowej miał stanąć pan Jerzy Skarżyński z panem Jackowskim, tuż wedle białobłockiej dziury. Pan Dubrawski z Pietraszewskim objęli basztę Rzeźnika. Wielki szaniec miejski oddano Tomaszewiczowi, wójtowi jurysdykcji polskiej, mniejszy panu Jackowskiemu; zaś był rozkaz, by usypać i trzeci, z którego później Żyd pewien, biegły puszkarz, wielce Turkom dokuczał. Widok zamku od strony Bramy Ruskiej Miasta pan Wołodyjowski, chcąc zuchwalstwo jeńca poskromić, w pysk go po ostatnich słowach uderzył. Stropił się Turczyn i zaraz nabrał dla małego rycerza szacunku, a i w ogóle przystojniej wyrażać się począł. Mina pod główną bramą starego zamku wybuchła wkrótce po przybyciu Wołodyjowskiego. Leciały cegły, kamienie, wstała kurzawa i dym. Przestrach na chwilę opanował serca kanonierów. Turcy też sypnęli się zaraz do wyłomu, jak wsypuje się stado owiec przez otwarte drzwi do owczarni, gdy pastuch i potrzódkowie napędzają je z tyłu biczami. Lecz Ketling dmuchnął w ową kupę kartaczami z sześciu dział przygotowanych poprzednio na wale; dmuchnął raz, drugi, trzeci i wymiótł ją z podwórca. Wołodyjowski, Humiecki, Myśliszewski nadbiegli z piechotą i dragonami, którzy pokryli wał tak gęsto, jak muchy pokrywają w upalny dzień letni ścierwo wołu lub konia. Rozpoczęła się teraz walka muszkietów i janczarek. Kule padały na wał na kształt deszczu lub ziarn zboża, które tęgi chłop szuflą w górę wyrzuca. Turcy roili się w gruzach nowego zamku: w każdym dołku, za każdym złamem, za każdym kamieniem, w każdej rozpadlinie ruin siedziało ich po dwóch, trzech, pięciu, dziesięciu i strzelali bez chwili spoczynku. Od strony Chocimia napływały im coraz nowe posiłki. Pułki szły za pułkami i przypadłszy między gruzy rozpoczynały natychmiast ogień. Cały nowy zamek był jak wybrukowany zawojami. Chwilami owe masy zawojów zrywały się nagle z okropnym wrzaskiem i biegły do wyłomu, lecz wówczas Ketling zabierał głos; bas dział głuszył grzechotanie samopałów, a stada kartaczy z świstem i straszliwym furkotaniem miesiły ów tłum, kładły go mostem na ziemię i zamykały wyłom drgającymi kupami ludzkiego mięsa. Czterykroć razy zrywali się janczarowie i czterykroć Ketling odrzucał ich i rozpraszał, jak burza rozprasza chmarę liści. Sam on wśród ognia, dymu, rozpryśniętych grud ziemi i pękających granatów stał, do anioła wojny podobny. Oczy jego utkwione były w wyłom, a na jasnym czole nie było znać najmniejszej troski. Czasem sam porywał lont od puszkarza i do działa przykładał, czasem osłaniał oczy ręką i na skutek strzału spoglądał, chwilami zwracał się z uśmiechem do pobliskich oficerów i mówił: — Nie wejdą! Przy tym wszyscy zwrócili oczy i uwagę na miasto, na które leciały całe stada płomienistego ptactwa. Niektóre pociski pękały w górze, lecz inne, zakreśliwszy ognistą krzywiznę na niebie, wpadały między dachy domostw. Naraz krwawa łuna rozdarła w kilku miejscach ciemności. Płonął kościół Św. Katarzyny, cerkiew Św. Jura w dzielnicy ruskiej, a wkrótce zapłonęła i katedra ormiańska, która zresztą zapalona została jeszcze w dzień, obecnie zaś rozgorzała tylko pod granatami na nowo. Pożar potężniał z każdą chwilą i rozwidniał całą okolicę. Krzyk z miasta dochodził aż do starego zamku. Można było mniemać, że całe miasto się pali. Msza w katedrze dla turystów polskich Tymczasem krzyk wzmagał się coraz bardziej. Od katedry zajęły się ormiańskie składy kosztownych towarów, zbudowane na rynku do tej narodowości należącym. Płonęły tam bogactwa wielkie w złocie, srebrze, dywanach, skórach i drogich materiach. Po chwili tu i owdzie języki ognia poczęły się ukazywać nad domami. Nad bramami białe chorągwie! Poddajem się! usłyszawszy to żołnierze, oficerowie zwrócili się ku miastu. Straszliwe zdumienie odbiło się na twarzach, słowa zamarły wszystkim na ustach i przez smugi dymu patrzyli ku miastu. A w mieście, na bramie Ruskiej i Lackiej, powiewały istotnie białe chorągwie, dalej widać było jeszcze jedną na baszcie Batorego. Pomnik Hektora Kamienieckiego pułkownika Wołodyjowskiego. w Katedrze jest grób Wołodyjowski zaś zdjął hełm z głowy; chwilę spoglądał jeszcze na tę ruinę, na to pole chwały swojej, na gruzy, trupy, odłamy murów, na wał i na działa, następnie podniósłszy oczy w górę, począł się modlić… Ostatnie jego słowa były: — Daj jej, Panie, moc, by zaś cierpliwie to zniosła, daj jej spokój!… Ach!… Ketling pospieszył się, nie czekając nawet na wyjście regimentów, bo w tej chwili zakołysały się bastiony, huk straszliwy targnął powietrzem: blanki, wieże, ściany, ludzie, konie, działa, żywi i umarli, masy ziemi — wszystko to porwane w górę płomieniem, pomieszane, zbite jakby w jeden straszliwy ładunek, wyleciało w powietrze…

w stepie szerokim którego okiem